Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grupa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2012

Burza mózgów

źródło: http://www.flickr.com/photos/cottinghamphotography/6780326085/
We wpisie Praca w grupie wspominałem, że większość uczniów nie potrafi poprawnie przeprowadzić burzy mózgów. A burza mózgów to doskonałe narzędzie do kreowania nowych pomysłów oraz do rozwiązywania trudnych problemów. Niestety program nauczania nie przewiduje wprowadzania tej umiejętności do szkół. Osobiście jednak uważam, że warto, gdyż może się to przydać np. przy zarządzaniu przedsiębiorstwem.

W każdej firmie znajdzie się kilka osób, które zajmują się rozwiązywaniem przeróżnych problemów: technicznych, marketingowych, sprzedażowych itd. Burza mózgów pozwala podnieść efektywność tych działań m. in. poprzez uzyskanie efektu synergii. Przejdźmy jednak do praktyki.

Najlepiej jeżeli w procesie bierze udział od 3 do 7 osób. Daje to możliwość łatwego zarządzania dyskusją. W grupie powinien pojawić się lider - stymulant. Jego rola jest niezwykle istotna, albowiem nie tylko moderuje działania, ale musi je napędzać. Dodatkowo motywuje grupę i stara się zgłębiać pojawiające się pomysły.

Inna osoba powinna zająć się protokołowaniem. Czyli mówiąc wprost - zapisywaniem konkretnych idei. Czas na dyskusję przyjdzie później. W pierwszej fazie chodzi wyłącznie o propozycje rozwiązań. Tutaj trzeba odrzucić pewien schemat. Mianowicie: szkoła uczy tego, że dobre pomysły są nagradzane, a złe karane. Podczas burzy mózgów wszystkie pomysły są dobre.

Niekiedy rzucenie zdawkowego zwrotu inicjuje kreatywną analizę. W pierwszej części nie liczy się jakość, ale ilość. Często się zdarza, że najlepsze rozwiązania pojawiają się tuż przed jej zakończeniem. Dlatego ważne jest, aby cały proces miał określone ramy czasowe. Presja czasu wpływa bowiem pozytywnie na uzyskiwanie kreatywnych rezultatów.

Kiedy mamy już za sobą pierwszą fazę burzy mózgów i zebraliśmy sporą ilość ciekawych materiałów, to czas na analizę. Analizy dokonuje się w prosty sposób. Poświęcamy chwilę na przedyskutowanie każdej idei osobno. Nie powinny pojawiać się głosy typu: "To jest złe, bo tamto jest lepsze." Skupiamy się na jednym rozwiązaniu. Na inne będzie jeszcze czas. Podajemy argumenty "za" i "przeciw". Na sam koniec wybieramy jeden lub kilka najbardziej odpowiednich pomysłów.

Można by na tym zakończyć, ale warto dodać jeszcze jeden element: Działanie! Jeżeli mamy już satysfakcjonujące rozwiązanie, to należałoby jeszcze stworzyć do niego plan działania. W jaki sposób zastosujemy to w swojej pracy? Jak będzie wyglądał proces implementacji?

Myślę, że powyższy opis w miarę szczegółowo przedstawił sposób przeprowadzania burzy mózgów. Mam nadzieję, że pomoże to nie tylko uczniom, nauczycielom czy pracownikom, ale również innym grupom i społecznością. Zapraszam do komentowania.
 

czwartek, 16 lutego 2012

Dyskusje

źródło: http://www.flickr.com/photos/lynndombrowski/4092085912/
Jeśli zapytać jakiegoś ucznia ile razy w ciągu roku przeprowadzana była rzeczowa dyskusja na lekcji, to zakładam, że w większości przypadków policzy to na palcach jednej ręki. Nikt nie zaprzeczy, że prowadzenie ciekawych debat w klasie jest potrzebne. Paradoksalnie jednak nie ma na to czasu, gdyż trzeba realizować program.

Chciałbym jednak zapytać. Czy chcemy w społeczeństwie ludzi umiejących rozmawiać, polemizować i tworzyć kompromisy, czy może takich, którzy wyłącznie wierzą w to, co wiedzą i odcinają się od jakichkolwiek argumentów przeciw? Myślę, że odpowiedź jest jednoznaczna.

Aby ktoś nie pomyślał, że jestem jakiś strasznie stronniczy, to dodam, że znam nauczycieli, którzy potrafią poświęcić chociaż kilka minut lekcji na wymianę poglądów. Chwała im za to.

Sam brałem udział w takich dyskusjach i mogę z całkowitą pewnością powiedzieć, że jest to świetne doświadczenie. Nie liczy się, który argument jest dobry, a który zły. Chodzi o to, aby każdy mógł wyrazić swoje zdanie, ale również akceptował poglądy innych.

W tym miejscu chciałbym pochwalić humanistów. Ostatnio wiele się mówi na ich temat. Że jest ich coraz więcej, że nie są wartościowi na rynku pracy itp. Ale to właśnie humaniści potrafią wyrazić swoje przekonania. Doskonale radzą sobie w negocjacjach i kreowaniu ciekawych rozwiązań. Wielu nauczycieli podkreśla, że lubią pracować z klasami humanistycznymi, gdyż mają one zawsze jakąś inicjatywę i nie trzeba ich zmuszać do rozmowy.

Nie popadajmy jednak ze skrajności w skrajność. Dyskusje potrzebne są wszystkim, bez względu na wiek czy kierunek kształcenia. Można przecież tak dobierać tematy, aby zaangażowały one jak największą grupę uczniów.

Najczęstszym powodem, dla którego nauczyciele nie chcą prowadzić dyskusji w klasach jest fakt, że udział w nich bierze kilka osób, a reszta tylko słucha. Rozwiązanie jest proste: Nagradzajmy uczniów za wypowiedzi. Nie za ich treść. Liczy się, że ktoś wyraża własne zdanie, a nie jakich argumentów używa. Jeżeli uczniowie zauważą, że wypowiadanie się przynosi im konkretne korzyści, coraz chętniej będą włączać się w dysputy.

Inną formą dyskusji, jaką można przeprowadzić na lekcji jest debata z gościem. Warto czasami zapraszać do szkoły ciekawych ludzi: przedsiębiorców, przedstawicieli samorządów, czy konkretnych grup społecznych. (Takie inicjatywy popiera chociażby Kamil Cebulski)

Taka forma uczy zadawania pytań. Często uczniowie boją się pytać o coś, czego nie wiedzą. Podczas rozmów z osobami z zewnątrz znikają pewne bariery. Tematy interesujące i "życiowe" nie tylko bardziej angażują uczniów, ale dają mnóstwo satysfakcji.
 

poniedziałek, 13 lutego 2012

Praca w grupie

źródło: http://www.flickr.com/photos/58648496@N02/5380522396/
Pracę w zespole uważa się za jedną z najważniejszych umiejętności we współczesnej cywilizacji. Wymaga to bowiem wielu elementów, które wpływają na jakość działań. Są to między innymi umiejętności komunikacyjne, szukanie kompromisów, podział ról w zespole, kreowanie liderów czy zarządzanie projektami. Coraz częściej mówi się też o efekcie synergii, która podnosi skuteczność.

Tak więc wyraźnie widać, że warto uczyć młodych ludzi pracy w grupie. Z doświadczenia jednak wiem, jak wygląda to w praktyce. Do rozważenia mamy 2 kwestie:

  1. Praca grupowa na lekcji, polegająca na opracowaniu jakiegoś zagadnienia.
  2. Projekt długoterminowy, wykonywany poza zajęciami lekcyjnymi.

Jeśli chodzi o pierwsze zagadnienie to w większości wypadków wygląda to tak, że nauczyciel mówi: "Podzielcie się na pięcioosobowe grupy. Ja wam podam konkretne tematy do opracowania, a za pół godziny każda z grup przedstawi to, co udało im się zrobić."

Z mojej perspektywy jest to trochę lekceważenie uczniów. Nauczyciel przez 30 minut nie robi nic lub ewentualnie śledzi postępy pracy. Z drugiej strony uczniowie czują pewną swobodę i w wyniku tego, kolokwialnie mówiąc, olewają sprawę.

Problemem takiego sposobu działania jest również fakt, iż w takich warunkach trudno osiągnąć pożądane wyniki. Jak to naprawić? Trzeba cofnąć się do lat wczesnoszkolnych i nauczyć dzieci pracy zespołowej. Nie można pozostawiać ich samych sobie, ale trzeba ich odpowiednio nakierować.

Jeśli natomiast chodzi o starszych uczniów, to też nic straconego. Na naukę nigdy nie jest za późno. Problem w tym, że wtedy trudniej znaleźć czas na nauczanie pozaprogramowych umiejętności. Z moich obserwacji wynika, że większość uczniów szkół średnich nie potrafi przeprowadzić burzy mózgów. Wierzę jednak, że możliwe jest naprawienie tego błędu.

Jeżeli zaś chodzi o drugi aspekt działań grupowych, czyli o wykonywanie projektów długoterminowych, to najpoważniejszą przeszkodę stanowią tutaj warunki pracy. Jeżeli nauczyciel zleca uczniom wykonanie jakiegoś pozalekcyjnego projektu, to już na wstępie pojawia się pytanie: "Gdzie to można zrobić?" Ponieważ brakuje miejsc typu "świetlice", uczniowie muszą się organizować we własnym zakresie.

Warunki i otoczenie często nie sprzyjają efektywnej pracy. Trudno jest bowiem zebrać grupę ludzi w jednym miejscu i o jednym czasie. Wtedy najprostszym rozwiązaniem jest podział zadań i w efekcie praca indywidualna. A przecież nie o to chodzi.

W takiej sytuacji pomocne okazują się nowoczesne technologie, które de facto dopiero raczkują w sferze edukacji. Potencjał jest jednak ogromny. Chwała temu, kto spopularyzuje projekty typu iPad dla każdego ucznia czy tablice interaktywne w każdej klasie. Korzystając z możliwości jakie stwarza komunikacja przez internet, uczniowie mogą usprawniać swoje działania zespołowe. Jest to ogromny krok naprzód w porównaniu z tym, co było jeszcze 10 lat temu. Warto zwrócić na to uwagę i wykorzystać to.